Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

Wolfsburg w cieniu wojny

VfL Wolfsburg „narodził się” w trudnych warunkach – świat wyniszczony II Wojną Światową dopiero otrzepywał się z pyłów bombardowanych budynków. W Wolfsburgu jedynie przy kościołach można było doszukiwać się znaków życia społecznego, jednak nie trwało to długo. Postanowiono wzmóc działania, bowiem ludzie mieli świadomość, że tylko dzięki ciężkiej pracy miasto będzie mogło ożyć, powstać z martwych, zostać odbudowane. Tak narodził się pomysł założenia klubu piłkarskiego, który mieszkańcom miałby dodawać otuchy i przynosić chwile pozytywnych emocji.

VfL Wolfsburg – klub z baraków

12 września 1945 roku w jednym z wyniszczonych baraków doszło do spotkania jedenastu mężczyzn i kobiety, którzy powołali do życia Verein für Leibesubüngen Wolfsburg. Irma Dziomba, Herbert Chall, Sepp Dietz, Alois Dilla, Willi Hilbert, Kurt Lindner, Heinz Schacht, Arthur Schickl, Erich Schilling, Adam Schröck, Fritz Walb i Rudolf Zenker pod szyldem VfL utworzyli nie tylko sekcję piłkarską, ale również piłki ręcznej, tenisową, bokserską, kolarską i szachową.

Klub za barwy przyjął kolory zielony i biały, choć gdyby nie dzieło przypadku, prawdopodobnie byłyby one zupełnie inne. Berndt Elbeskirch, zajmujący się trenowaniem młodzieży, posiadał na stanie dziesięć lekkich swetrów, które posłużyły za koszulki. Miejscowe kobiety z białych prześcieradeł szyły natomiast spodenki dla piłkarzy. Niedługo później barwy klubu stały się również barwami miasta.

„Uwaga mieszkańcy miasta…!”

W 1945 roku w Wolfsburgu nie było gazet, które mogłyby obwieścić powstanie VfL. Poradzono sobie jednak z tym problemem. Rudolf Zenker na swoim samochodzie zamontował głośniki, przez które, jeżdżąc po mieście, nie tyle co ogłosił założenie klubu, jak również prosił o pomoc każdego, kto miał taką możliwość.  Potrzebne sprzęty sprowadzano za buraki, alkohol czy papierosy, swój wkład miała również zniszczona, ale podnosząca się z gruzów fabryka Volkswagena.

Zwycięstwo  i awans

Niecałych dziesięciu lat zawodnicy Wolfsburga potrzebowali, aby dostać się do Oberligi Nord. Podejść było cztery, a w końcu udało się to w roku 1954 w dosyć zaskakujących okolicznościach.

Niedziela, 6 czerwca 1954 roku. Dzień zapowiadał się spokojnie, wszyscy szykowali się na mecz z Heiden SV na VfL Arena. Gdy mecz się rozpoczął nic nie zapowiadało powodzenia, goście byli wyraźnie silniejsi od Wilków, szturmowali bramkę, jak gdyby chodziło o międzynarodowe trofeum. Do 77. minuty utrzymywał się wynik 1-1, kiedy nagle do piłki dobiegł kapitan VfL, Alfred Heider i pewnym strzałem pokonał bramkarza Heiden. Tego nie spodziewał się nikt, na trybunach rozległ się krzyk, a ci, którzy nie mogli być na stadionie wybiegli z domów. Ówczesny trener zespołu, Ludwig Lachner, niesiony nieopisanym szczęściem kolejno rzucał się na szyję swoim zawodnikom, których później kibice wręcz nosili na rękach.

Niedługo później zawodnicy wrócili do pracy, wielu z nich działało jako elektrycy, monterzy czy pracownicy administracji w fabryce Volkswagena. Jako piłkarze jednak kończyli pracę w okolicach godziny 14.00, po czym oddawali się treningom.

Lepszym od mistrzów być choć na chwilę…

Jak można się domyślić, pierwszy sezon w najwyżej klasie rozgrywkowej nie należał do najłatwiejszych, z resztą także w kolejnych los nie oszczędzał VfL. Mimo, że aż do 1959 roku, w którym drużyna spadła z Oberligi Nord bito się o utrzymanie, miejsce miały też wydarzenia, które w pamięci sędziwych wiekiem kibiców VfL wyryły się wielkimi literami.

Takim zdarzeniem zdecydowanie był mecz z Hamburger SV, rozegrany w pierwszym sezonie Wolfsburga w najwyższej klasie rozgrywkowej, a dokładniej 30 października 1954 roku. Hamburg był wtedy niemiecką potęgą, która niemal co sezon zdobywała najwyższe laury. Naprzeciw siebie stanął zespół złożony z doświadczonych zawodników i drużyna pracowników fabryki Volkswagena. Defensywa Wilków dwoiła się i troiła, byle nie dać przeciwnikom możliwości dojścia do własnej bramki, kibice zaś łamali sobie kciuki ściskając je w modlitwach o powodzenie. Nerwy zostały wynagrodzone w 72. minucie za sprawą Manfreda Müllera. Do końca utrzymał się wynik 1-0. Mistrzowie zostali pokonani…

Cisza przed…upadkiem

Choć w 1959 roku Wolfsburg spadł z Oberligi Nord, zawodnicy zaciekle usiłowali do niej wrócić i jak sami mówili „naszym celem od początku był awans”. Blisko VfL był w 1970 roku, jednak Wilki okazały się zbyt słabe. Cztery lata później, gdy została utworzona 2. Bundesliga, Wolfsburg znalazł w niej swoje miejsce, jednak danej szansy nie wykorzystał i po spadku w roku 1977 roku…

Zniknęliśmy na prawie 20 lat…

…słuch o VfL Wolfsburg zaginął. Przez niemal 20 lat zespół występował w Amatorskiej Regionallidze Nord. Mimo złych wyników nie tracono nadziei na powrót do wyższej klasy rozgrywkowej. W 1978 roku po raz pierwszy znacznie zbliżyli się do osiągnięcia tego celu. Kolejne szanse pojawiały się w latach 1988, 1989 i 1991. 

Era Felixa Magatha

Przełomem w historii Wolfsburga z pewnością jest przyjście Felixa Magatha w 2007 roku. Rewolucja nastała niemal od razu. Z klubu zaczęli odchodzić zawodnicy wcześniej utożsamiani z VfL, jednak niespełniający wymagań nowego szkoleniowca - Kevin Hofland, Diego Klimowicz, czy Mike Hanke. Sprowadzono natomiast Josue, Edina Dżeko, Marcela Schäfera, Saschę Riethera czy Ashkana Dejagaha, którzy w późniejszym czasie okazali się być strzałami w dziesiątkę. Simona Jentzscha w bramce VfL zastąpił broniący jej do dziś Diego Benaglio. Z końcem sezonu 2007/2008 Wilki zajęły 5. miejsce, co dawało możliwość gry w Pucharze UEFA. 

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany...

W letnim okienku poprzedzającym sezon 2008/2009 Felix Magath sięgnął do kieszeni i za łączną kwotę 21 milionów euro sprowadził Cristiana Zaccardo i Andreę Barzagliego. Do klubu dołączył również Zvjezdan Misimović, w późniejszym okresie stanowiący o sile pomocy drużyny. 

Był to sezon, w którym Wolfsburg uzyskał szansę gry w europejskich pucharach, jednak nie spodziewano się, by klub osiągnął większy sukces. W pierwszej rundzie Pucharu UEFA los skrzyżował drogi Wilków z Rapidem Bukareszt. Wynik 2-1 w dwumeczu przeniósł Wilki do fazy grupowej, konkretniej do grupy "E", gdzie przeciwnikami okazali się AC Milan, SC Heerenveen, Braga i Pourtsmouth.  W pierwszym meczu grupowym, który odbył się 6 listopada 2008 r. na Volkswagen-Arena, przeciwko holenderskiemu SC Heerenveen, Wolfsburg zwyciężył 5:1, w kolejnym spotkaniu, w Portugalii z Bragą, Wilki wygrały 3:2. Trzeci mecz, z Pourtsmouth, zakończył się takim samym wynikiem na korzyść Wolfsburga. Podsumowując - VfL nie przegrał ani jednego spotkania, wygrał trzy, a jedno zremisował (2-2 z AC Milanem na San Siro), dzięki czemu zajął 1. miejsce w swojej grupie.

1/16 finału niestety zakończyła przygodę VfL z Pucharem UEFA. W losowaniu przeciwnikiem VfL okazała się drużyna Paris Saint-Germain. W pierwszym spotkaniu rozegranym na  Parc des Princes drużyna Felixa Magatha przegrała 2-0, w rewanżu natomiast 3-1.

Mistrz jest zielono-biały! 

Sezon 2008/2009 rozpoczął się bardzo niepozornie, Wolfsburg kontynuował swoją grę z poprzedniej edycji rozgrywek Bundesligi. Felix Magath nie próżnował zarówno jako dyrektor sportowy, ale również jako trener. Niemiec do dziś znany jest ze swoich kontrowersyjnych metod szkoleniowych, często zdarzało się, że wyczerpani zawodnicy mdleli na treningach lub wymiotowali z przemęczenia.

23 maja 2009 roku - tego dnia zapłonęły wszystkie wilcze serca. VfL Wolfsburg rozgrywał mecz z Werderem Brema. W razie porażki mistrzostwo Niemiec trafiało w ręce Bayernu Monachium, jednak co by się stało, gdyby Wilki jednak zwyciężyły? Zawodnicy na boisko wyszli zmobilizowani, pełni nadziei i wiary. Kibice na Volkswagen Arena ze łzami w oczach przyglądali się poczynaniom po pierwszym gwizdku. Minęło 7 minut, Zvjezdan Misimović zdobywa pierwszą bramkę. Nie mija piętnaście, gdy Grafite podnosi wynik. W 26. minucie Sebastian Prödl fatalnie umieszcza piłkę we własnej siatce. Kibice Bayernu przyglądający się "przy okazji" spotkaniu VfL-SVW z wolna trafili nadzieję. Nawet bramka Diego w 31. minucie niczego nie zmieniła, w 2. połowie Grafite i Edin Dżeko dokończyli dzieła. VfL Wolfsburg wysunął się na pierwsze miejsce w tabeli z dwupunktową przewagą. To pierwsze i do tej pory ostatnie mistrzostwo Wilków...

Powrót na dno i szybkie odbicie

Po zakończeniu sezonu 2008/2009 zarząd klubu na specjalnej konferencji ogłosił, że wszystkie funkcje Felixa Magatha w kolejnej edycji rozgrywek przejmie Armin Veh. Szybko zamieniono go jednak na Steve'a McClarena, który z kolei zastąpiony został przez trenera VfL Wolfsburg II, Lorenza-Günthera Köstnera, który można powiedzieć, że cudem wyciągnął klub na 15. miejsce w tabeli w sezonie 2010/2011. 

Sezon 2011/2012 przyniósł powrót Felixa Magatha. Łatwo sobie wyobrazić reakcję kibiców, którzy mieli nadzieję na powrót świetlanego okresu. Stało się jednak zupełnie inaczej. Co prawda we wspomnianym sezonie Wolfsburg zajął całkiem zadowalające, 8. miejsce, jednak w kolejnym było to już miejsce 11. Zawodnicy grali coraz gorzej, istniało nawet podejrzenie, że umyślnie sabotują spotkania, byleby "Kat" odszedł. Ponownie do akcji wkroczył Lorenz-Günther Köstner. Drużyna zmieniła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Piłkarze po strzelonych bramkach biegli w stronę szkoleniowca i rzucali mu się na szyję, po raz pierwszy od przyjścia Felixa Magatha na twarzach widniał uśmiech, kibice odzyskiwali spokój. 

Jeszcze w sezonie 2012/2013 trenerem został Dieter Hecking. Spotkało się to z niezadowoleniem ze strony kibiców VfL, którzy nie mogli zrozumieć zastąpienia wieloletniego pracownika VfL szkoleniowcem 1. FC Nürnberg. Niechęć do Niemca spotęgował fakt całkowitego zwolnienia Lorenza-Günthera Köstnera z VfL, nie wrócił już do zespołu rezerw. Szybko jednak Dieter Hecking zjednał sobie sympatyków Wilków, jak i samych zawodników. "Sezon trzech trenerów" zakończył się dla zespołu na 11. miejscu, jednak już kolejny, samodzielny sezon Dietera Heckinga zaowocował 5. miejscem i awansem do Ligi Europy.

Co dalej?

Historia VfL Wolfsburg pisze się nadal, ambicje wskazują na chęć gry w Lidze Mistrzów, jak również na marzenia o mistrzostwie, a rozdziały otworzone przez Dietera Heckinga i Klausa Allofsa malują się w jasnych barwach. Po rządach Steve'a McClarena i powrocie Felixa Magatha, które cieniem przysłoniły zdobyte mistrzostwo właśnie takie osoby były w klubie potrzebne. Czy będziecie mogli przeczytać o szczęśliwych latach, porównywalnych z tymi, gdy Wolfsburg dołączał do najlepszych drużyn 1. Bundesligi - to czas pokaże. Trzymajcie kciuki! 

grywalizacja 24
grywalizacja w zespole sprzedaży grzegorz filipowicz jako metoda rozwoju zespołu
grywalizacja.to