Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

“Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku" mówi słynne powiedzenie, tak też było w tym przypadku. Fantastyczna historia kilkunastu osób, która zaczęła się od...zdjęcia słoika.

Kiedy zaczynałam interesować się piłką, a co za tym idzie kibicować Wilkom, nie sądziłam, że przybierze to obecną formę - kilka lat prowadzenia serwisu, wyjazd na mecz do Krakowa jako redakcja VfL Wolfsburg razem z całą ekipą i zawodnikami, już jako redaktorka wyjazd do Gdańska na spotkanie z Lechią, współpraca z PAF i tak dalej. Zaczęło się niewinnie w 2010 roku, nawet nie jestem do końca w stanie powiedzieć czy sezon 2009/2010 się już wtedy zakończył czy dopiero dochodził do końca, ale nie to w całej opowieści jest najważniejsze.

Swego czasu posiadałam stronę, jaką ma duża część osób zajmujących się stronami na Facebooku, tzw. strona administratora. Pisałam wtedy dla kilku serwisów i udzielałam się na kilku fanpage'ach, więc na swojego wrzucałam linki do artykułów, zdjęcia, swoje rysunki, co dzisiaj kontynuuję na Kat de Wolf. Stronę "lubili" zarówno Polacy, jak i Niemcy, których poznawałam w toku swojego zaznajamiania się z Wolfsburgiem.

Kiedyś przyszedł mi do głowy pomysł, może patrząc na to z innej perspektywy głupi, ale wtedy widziałam i nadal widzę w nim sens. Wygrzebałam jeden z największych słoików i nakleiłam na niego kartkę z nazwą Fundacji im. Krzysztofa Nowaka, o której więcej możecie przeczytać tutaj: Fundacja im. Krzysztofa Nowaka. W opisie napisałam, że do swojego 21. roku życia będę doń wrzucać jakieś drobne, by w październiku 2016 roku uzbieraną kwotę przesłać na konto instytucji. Zważywszy na różnicę wartości złotówki i euro nie będzie to pewnie zbyt wiele, ale jednak taką ideę przedstawiłam światu. Nie spodziewałam się jednak tak szybkiej reakcji ze strony moich niemieckich 'braci po szaliku'.

Kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt osób wyjęło słoiki z szafek, zakleiło wieczka i do o wiele krótszego terminu postanowiło robić to, co ja robić będę przez jeszcze ponad rok. Drobne zbierali dorośli, dzieci, wszyscy, którym pomysł się spodobał. Przy stadionie wywieszone były informacje, kiedy zostanie przeprowadzona zbiórka uzbieranych 'miedziaków' i gdzie będzie można się z nimi zgłosić. Wilki przysyłały zdjęcia swoich 'skarbonek', z każdym kolejnym coraz częściej zdarzyło mi się płakać, nie ukrywałam emocji, które wiązały się z tak dużym zaangażowaniem. Ze swojej strony dokładałam starań, by o całej akcji dowiedziało się jeszcze więcej osób. Przyszedł dzień odkręcenia słoików i podliczenia całej sumy. Na wieść o kwocie 1,207.88 euro nogi się pode mną ugięły. 49 skarbonek od 49 fantastycznych ludzi. Sukces? Niebywały. Kto wie, może dzięki nam ktoś miał powód, by się uśmiechnąć i choć na chwilę zapomniał z jak trudną chorobą się zmaga...? 

Ot cała historia, która zaczęła się od "małego kroku". Na zakończenie zostawiam Was z fantastyczną galerią zdjęć całego wwydarzenia. Powiedzcie, nie miałam prawa się wzruszyć...? ;)

Tymczasem wycieram łzy i idę walczyć dalej. Możliwości są, chęci też. Na tym to polega, kiedy możesz, daj z siebie ile się da. Karma bowiem nie śpi, czasami jedynie daje o sobie znać dużo, dużo później.

Od niego się wszystko zaczęło ;)

Chyba nikt nie może powiedzieć, że to nie jest piękne.

 

Autorka na Twitterze:

You have no rights to post comments