Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 

 

 

O tym, że kibice Wilków mają ciężki żywot nie trzeba przekonywać nikogo. Jeszcze mnie dręczą wspomnienia z początku tego sezonu, kiedy zawodnicy bezczelnie lub mniej bezczelnie podstawiali się w meczach, byleby pozbyć się Felixa Magatha (nawet jeśli tak nie było, to i tak jest to moja wizja ówczesnej sytuacji). W każdym razie od długiego czasu nie ma już z nami Magatha, przez pewien czas towarzyszył nam Lorenz-Günther Köstner, teraz nadeszła era Dietera Heckinga. 

Osobiście nie miałam zdania na temat Heckinga jako szkoleniowca Wolfsburga. Oczywiście ciężko było mi się pogodzić z faktem odejścia Köstnera od pierwszego zespołu, ale takie jest życie. To było naprawdę wspaniałe móc zobaczyć jak po strzelonych bramkach zawodnicy biegli w stronę Köstnera i cieszyli się razem z nim, nie to, co za czasów Magatha, kiedy ten nawet nie  raczył wstać z ławki. Po pojawieniu się plotki o zmianie trenera byłam nieco zdziwiona, po co, zmieniać kogoś, kto swoją pracę wykonuje dobrze, nieporównywalnie lepiej do poprzednika. Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że  widocznie zarząd dobrze wie, co robi.

Hecking przed pierwszym spotkaniem nie miał łatwego życia, kibice Wolfsburga podzielili się na dwa wyjątkowo mocno zarysowane obozy, pro - Köstnerowski i taki, którym było wszystko jedno. Jako administrator jednego z większych Fan Page'y Wilków na Facebooku mogłam przyglądać się z bliska zaciekłym przeżucaniem się argumentami, kłótniom, marszom, które miały zatrzymać Köstnera na stanowisku, a w końcu, już po ogłoszeniu Heckinga szkoleniowcem - powstawaniu stron Anty - Dieterowych.

Od tamtego czasu minęło już kilkanaście tygodni i kiedy patrzę na to z pewnej perspektywy, myślę, że kibice nie mają na co narzekać. Nie mówię, że Hecking jest lepszy od Köstnera, nie, nie. Na ten temat nie mam zdania, nie twierdzę, że ta zmiana wyszła nam na dobre. W pracy obu trenerów można bowiem dopatrywac się plusów (minusów również, ale kto by teraz, po tak krótkim czasie pracy zwracał na nie uwagę?).

Trwa okienko transferowe, sprawdzian zarówno dla trenerów, jak i dyrektorów sportowych. Miejsce na tym drugim stanowisku, po odejściu Felixa Magatha objął Klaus Allofs, który przez długi czas związany był z Werderem Brema. 

Patrząc na transfery niewiele można powiedzieć, w końcu mamy połowę sezonu, a najwięcej zakupów dokonuje się z końcem rozgrywek. Jednak pozyskanie Ivana Perisicia było zdecydowanie dobrym krokiem, mimo kilku potknięć młodego Chorwata w kilku meczach, które zdążył już rozegrać (wierzę jednak, że jest to efekt zmiany klubu, który zniknie, gdy Ivan się zgra z kolegami z dłuższym stażem). Pozbycie się, co prawda na wypożyczenie, ale jednak, takich zawodników jak Emanuel Pogatetz czy Rasmus Jönsson, którzy albo wiecznie grzali ławę, albo balansowali między ławką rezerwowych, a drugą ekipą VfL również zasługuje na słowa uznania. Rozwiązanie kontraktu z Hrvoje Cale również. Można dywagować na temat wypożyczenia Michaela Schulze (l.24) do Energie Cottbus, ponieważ jest to zawodnik dosyć perspektywiczny i poniekąd mógłby próbować u nas grać, jednak moim zdaniem wypożyczenie będzie dla niego najlepszą opcją. Co prawda Energie nie jest klubem z najwyższej półki, ale lepiej grać więcej w drużynie bijącej się o awans, niż zajmować miejsce na ławce rezerwowych lub nawet nie być powoływanym na mecze w Wolfsburgu.

Do końca okienka pozostało już tylko kilka dni, mała jest szansa, że na Volkswagen Arenie pojawi się jakaś nowa, wnosząca coś do zespołu twarz. Myślę jednak, że oczyszczenie składu, które aktualnie ma miejsce, będzie dobrym przygotowaniem do startu w kolejny sezon. Czy w tym sezonie możemy mieć nadzieję na coś więcej? Osobiście liczę na szybki powrót Patricka Helmesa i Vaclava Pilara, którzy mieli być naszymi podporami, jednak wykończyły ich poważne kontuzje. W każdym razie ja ciągle żyję nadzieją, że Wilki jeszcze pokażą na co je stać...

 

Autorka: Meisterclif

 

 

 

You have no rights to post comments